Ubezpieczenie turystyczne ma chronić nas finansowo w razie wypadków podczas podróży. Nie jest to jednak „magiczna karta”, która zawsze zadziała – istnieje szereg sytuacji, w których towarzystwo ubezpieczeniowe ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania.
Najczęściej problemy pojawiają się, gdy turyści podejmują ryzykowne aktywności (sportowe lub inne) bez odpowiedniego rozszerzenia polisy, spożywają alkohol przed szkodą lub łamią podstawowe zasady bezpieczeństwa. Poniżej wyjaśniamy, jak sport, alkohol i inne ryzykowne zachowania wpływają na działanie polisy turystycznej, kiedy ubezpieczyciel nie pokryje kosztów wypadku oraz jak temu zaradzić poprzez świadomy wybór ubezpieczenia.
Sporty rekreacyjne, wysokiego ryzyka i ekstremalne – różnice w polisie
Aktywność sportowa na wyjeździe a polisa. Towarzystwa ubezpieczeniowe klasyfikują aktywności fizyczne w trzech głównych kategoriach: sporty rekreacyjne (amatorskie), sporty wysokiego ryzyka oraz sporty ekstremalne. Podział ten jest kluczowy – decyduje o tym, czy w razie wypadku polisa turystyczna zadziała, czy też ubezpieczyciel uzna zdarzenie za wyłączone z ochrony.
Sporty rekreacyjne (amatorskie) to stosunkowo bezpieczne dyscypliny uprawiane dla wypoczynku i rozrywki, zwykle na poziomie amatorskim w przeznaczonych do tego miejscach. Przykłady obejmują m.in. jazdę na rowerze, pływanie, bieganie, siatkówkę plażową, snorkeling (powierzchowne nurkowanie z rurką) czy trekking górski do określonej wysokości. Wiele takich aktywności bywa objętych podstawową polisą turystyczną bez dopłaty – o ile dany ubezpieczyciel je uwzględnia. Uwaga: nie każda polisa w standardzie obejmuje nawet sport amatorski, dlatego zawsze trzeba sprawdzić OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia) przed zakupem.
Sporty wysokiego ryzyka to dyscypliny stwarzające podwyższone zagrożenie dla zdrowia lub życia, choć nie zawsze ekstremalne. Zwykle wymagają większych umiejętności, odwagi lub odbywają się w trudniejszych warunkach. Często zalicza się do nich np. narciarstwo alpejskie i snowboarding, nurkowanie z akwalungiem (scuba diving), wspinaczkę górską, kolarstwo górskie, żeglarstwo, rafting czy sporty motorowodne. Uprawianie sportów wysokiego ryzyka zwykle nie jest objęte standardową polisą, chyba że wykupimy odpowiednie rozszerzenie ochrony. Ubezpieczyciel może też zaliczyć do tej kategorii wyczynowe uprawianie sportu (udział w zawodach, intensywne treningi w sekcji sportowej) nawet w dyscyplinach rekreacyjnych – co oznacza, że jeśli nabawimy się kontuzji startując w maratonie lub turnieju, podstawowa polisa turystyczna może tego nie pokryć.
Sporty ekstremalne to najbardziej niebezpieczne aktywności – dyscypliny o bardzo wysokim ryzyku, wymagające ponadprzeciętnych umiejętności, często odbywające się w skrajnych warunkach lub z elementami akrobatyki. Klasycznymi przykładami są m.in. skoki ze spadochronem, bungee, loty na paralotni lub motolotni, wspinaczka wysokogórska w trudnym terenie, speleologia (eksploracja jaskiń) czy narciarstwo poza wyznaczonymi trasami. Tego typu aktywności zawsze wymagają dodatkowej klauzuli w polisie – standardowe ubezpieczenie turystyczne wyłącza odpowiedzialność za sporty ekstremalne ze względu na wysokie prawdopodobieństwo wypadku. Innymi słowy, jeżeli doznamy urazu podczas ekstremalnej przygody, a nie wykupiliśmy odpowiedniego rozszerzenia, ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia, nawet jeśli zwykle polisa pokrywa koszty leczenia za granicą.
W praktyce każdy ubezpieczyciel precyzyjnie wymienia w OWU, które dyscypliny zalicza do jakiej kategorii. Te listy mogą się różnić między firmami. Na przykład jedna firma może traktować jazdę konną czy jazdę na skuterze śnieżnym jako sport rekreacyjny, podczas gdy inna uzna je już za podwyższone ryzyko wymagające dopłaty. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie przed wyjazdem, czy nasza planowana aktywność mieści się w zakresie podstawowej ochrony, czy też wymaga kupienia dodatkowej opcji. W OWU często znajdziemy osobne definicje tych kategorii – np. Allianz definiuje sport rekreacyjny jako aktywność dla odpoczynku lub rozrywki i podaje długą listę włączonych sportów (od aerobiku po jazdę motocyklem po utwardzonych drogach). Z kolei PZU Wojażer wprost wyłącza odpowiedzialność za wypadki podczas uprawiania sportów wysokiego ryzyka lub ekstremalnych, jeśli nie dopłacono za tę ochronę.
Przykłady aktywności nieobjętych standardową polisą
Standardowe polisy turystyczne nie obejmują wielu popularnych aktywności wakacyjnych, jeśli są one uznawane za ryzykowne. Poniżej kilka konkretnych przykładów – takie zdarzenia nie będą pokryte przez ubezpieczenie bez wykupienia dodatkowej klauzuli:
- Jazda na skuterze (motorowerze lub skuterze elektrycznym) – wielu turystów na wakacjach wynajmuje skuter, np. w krajach azjatyckich, aby zwiedzać okolicę. Trzeba jednak wiedzieć, że ubezpieczyciele traktują nawet rekreacyjną jazdę skuterem jako ryzyko, często wymagające rozszerzenia o sporty wysokiego ryzyka. Co więcej, jeżeli prowadzimy skuter bez wymaganych uprawnień (prawa jazdy) albo bez kasku, to w razie wypadku polisa na pewno nie zadziała – takie sytuacje są wyłączone z ochrony w każdym wariancie. Niestety wielu turystów boleśnie się o tym przekonało: wypadek na skuterze bez licencji oznacza pokrycie kosztów leczenia z własnej kieszeni, które mogą sięgać dziesiątek czy setek tysięcy złotych.
- Nurkowanie z akwalungiem (scuba diving) – podstawowe polisy zazwyczaj nie obejmują nurkowania na dużej głębokości. Jest ono uznawane za sport podwyższonego ryzyka lub ekstremalny (w zależności od głębokości, charakteru nurkowania oraz posiadanych uprawnień). Przykładowo, rekreacyjne snorkeling czy powierzchniowe nurkowanie na rafie może być traktowane jako sport amatorski, ale już nurkowanie na kilkanaście metrów w głąb z butlą – jako sport wysokiego ryzyka. Jeśli podczas nurkowania dojdzie do wypadku (np. choroba dekompresyjna, uraz ucha, utonięcie), ubezpieczyciel pokryje koszty ratunkowe i leczenia tylko pod warunkiem, że w polisie uwzględniono klauzulę sportów ryzykownych obejmującą nurkowanie. W przeciwnym razie wszelkie wydatki spadną na poszkodowanego.
- Wspinaczka skałkowa i górska – wspinaczka to kolejny sport, który niemal zawsze wymaga dodatkowego ubezpieczenia. Ubezpieczyciele zaliczają ją do sportów ekstremalnych lub wysokiego ryzyka (często w zależności od wysokości i używanego sprzętu). Przykładowo, wspinaczka trekkingowa bez sprzętu do pewnej wysokości może być objęta jako sport amatorski, ale już wspinaczka z liną, w kasku, na poważnej ścianie – jako sport ekstremalny. Jeśli turysta dozna kontuzji wspinając się w górach bez odpowiedniego rozszerzenia, ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania za koszty akcji ratunkowej czy leczenia. Potwierdza to praktyka – w OWU często znajdziemy limit wysokości, powyżej której ochrona nie działa nawet mimo wykupienia klauzuli. Przykładowo w jednej z polis suma ubezpieczenia obowiązywała tylko do 2800 m n.p.m. – turysta, który uległ wypadkowi na 4300 m, musiał pokryć koszty ratowników z własnej kieszeni.
- Narciarstwo lub snowboarding poza wyznaczonymi trasami – tzw. jazda off-piste jest z punktu widzenia ubezpieczyciela sportem znacznie bardziej niebezpiecznym niż zwykła jazda po trasach. Standardowe ubezpieczenie narciarskie (jeśli je mamy) obejmuje zazwyczaj tylko jazdę na oznakowanych stokach. Zjazd poza trasą traktowany jest jako sport ekstremalny, więc w razie wypadku ubezpieczyciel nie zapłaci za pomoc górską, ambulans czy leczenie, chyba że wcześniej wykupiliśmy opcję rozszerzającą ochronę na freeride. W OWU można spotkać wprost zapis, że wypadki wskutek narciarstwa uprawianego poza wyznaczonymi trasami są wyłączone z ochrony. W praktyce oznacza to, że jeśli np. złamiemy nogę schodząc z nieoznakowanego szlaku lub sprowokujemy lawinę, to koszty akcji ratunkowej w górach (które potrafią sięgać dziesiątek tysięcy euro) poniesiemy sami. W Polsce GOPR/TOPR nieodpłatnie ratuje poszkodowanych, ale za granicą ratownictwo jest odpłatne w 100% (np. na Słowacji rachunek za śmigłowiec może wynieść ponad 100 tys. zł).
- Sporty motorowe i motorowodne – jazda quadem, motocyklem terenowym (motocross), udział w rajdach samochodowych, a także skuter wodny czy narty wodne – to wszystko aktywności podlegające wyłączeniom w standardowej polisie. Jeśli planujemy tego typu atrakcje na wyjeździe, powinniśmy wykupić polisę rozszerzoną o sporty wysokiego ryzyka lub ekstremalne (w zależności od OWU). W przeciwnym razie np. kolizja na quadzie w terenie czy wypadnięcie ze skutera wodnego przy dużej prędkości może nas słono kosztować. Co ważne, nawet z wykupioną opcją sportów, prowadzenie pojazdu mechanicznego po alkoholu lub bez uprawnień wciąż wyklucza ochronę – do tego aspektu przejdziemy za chwilę.
Powyższe przykłady to tylko część długiej listy aktywności wyłączonych z ochrony podstawowej. Zasadą jest: im bardziej ryzykowna i nietypowa aktywność, tym większa szansa, że wymaga dodatkowej klauzuli. W OWU znajdziemy dokładne spisy – np. w jednym z towarzystw sporty amatorskie obejmują aż 114 dyscyplin (w tym kajakarstwo, jazdę konną, nawet jazdę na quadzie rekreacyjnie), podczas gdy inne TU nie obejmuje żadnego sportu bez dopłaty. Dlatego planując aktywny wyjazd, koniecznie przeczytajmy warunki polisy. Zdarza się, że turysta zakłada brak sportów w planie, a na miejscu skusi się na nurkowanie czy przejażdżkę skuterem – a to wystarczy, by najtańsze ubezpieczenie okazało się bezużyteczne. Przykładowo, pani Marzena wykupiła podstawową polisę i pojechała odpoczywać na plaży, ale dała się namówić na snorkelling na rafie. Niestety podczas nurkowania doznała udaru słonecznego i trafiła do szpitala. Ponieważ jednak snorkelling był sportem amatorskim nieobjętym jej polisą, ubezpieczyciel odmówił pokrycia kosztów ratownika i hospitalizacji – turystka musiała zapłacić wszystko sama. Takie historie pokazują, że nawet niewinna aktywność może wymagać polisy sportowej.
Alkohol a odpowiedzialność ubezpieczyciela
Wypadek po alkoholu – czy dostaniesz odszkodowanie? Jednym z najczęstszych powodów odmowy wypłaty świadczenia z ubezpieczenia turystycznego jest stan nietrzeźwości u poszkodowanego. Standardowe OWU praktycznie zawsze zawierają wyłączenie odpowiedzialności za szkody powstałe pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Oznacza to, że jeśli w momencie nieszczęśliwego wypadku jesteśmy pijani lub znacząco “pod wpływem”, towarzystwo ubezpieczeniowe ma prawo odmówić pokrycia kosztów leczenia i odmówić wypłaty odszkodowania – nawet gdy okoliczności samego wypadku nie miały związku z alkoholem.
Weźmy tu życiowy przykład: Turysta na nartach wypił w schronisku kilka kieliszków grzanego wina, po czym wracając na stok doznał wypadku z własnej winy. Ubezpieczyciel prawdopodobnie odmówi pokrycia kosztów jego leczenia i rehabilitacji, ponieważ zdarzenie miało miejsce po spożyciu alkoholu – złamana noga może zostać uznana za następstwo lekkomyślnego zachowania pod wpływem trunku. Podobnie, jeśli po drinku dla “odwagi” wejdziemy do morza w miejscu niedozwolonym i zaczniemy tonąć, polisa turystyczna nie zadziała – ubezpieczyciel nie pokryje kosztów ratunku ani pobytu w szpitalu z uwagi na rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa i bycie pod wpływem alkoholu. Warto zdać sobie sprawę, że większość ubezpieczycieli wprost wyłącza ochronę dla zdarzeń, do których doszło po alkoholu, bez żadnych limitów promili. Jeszcze do niedawna była to żelazna reguła: jeśli poszkodowany miał we krwi alkohol powyżej ustawowego minimum (0,2‰ w Polsce oznacza “stan po użyciu”, a powyżej 0,5‰ – stan nietrzeźwości), to tracił prawo do odszkodowania.
Dobra wiadomość jest taka, że podejście ubezpieczycieli powoli się zmienia. Na rynku pojawiła się tzw. klauzula alkoholowa, czyli rozszerzenie ochrony o wypadki, które zdarzyły się po spożyciu alkoholu. Coraz więcej polis turystycznych ma już w standardzie ochronę w razie wypadku “po drinku” – analiza rynku pokazuje, że wiele towarzystw obejmuje takim zakresem zdarzenia pod wpływem alkoholu, choć czasem z pewnymi wyjątkami. Przykładowo:
- W niektórych polisach (np. Allianz) klauzula alkoholowa jest opcją płatną dodatkowo, która obejmuje koszty leczenia i ratownictwa po alkoholu, ale może nie dotyczyć innych świadczeń (Allianz wyłącza np. zdarzenia po alkoholu z zakresu ubezpieczenia od opóźnienia podróży).
- Inni ubezpieczyciele dodają klauzulę do podstawy. Compensa deklaruje, że ma klauzulę w standardzie, ale nie obejmuje ona wypadków powstałych wskutek prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. Podobnie Uniqa – standardowo pokryje wypadek po alkoholu, lecz nie zapłaci za szkody w ramach OC w życiu prywatnym wyrządzone “na rauszu”. Z kolei Warta umożliwia włączenie klauzuli, ale nie zadziała ona w ubezpieczeniu udziału własnego za wynajęty samochód (czyli jeśli po alkoholu uszkodzimy wypożyczone auto, klauzula nie zniesie naszej odpowiedzialności).
Krótko mówiąc, klauzula alkoholowa zapewnia, że ubezpieczyciel nie odmówi świadczenia tylko dlatego, że poszkodowany wcześniej pił alkohol. Obejmuje to zwykle zarówno koszty leczenia, jak i odszkodowanie NNW za trwały uszczerbek na zdrowiu. Trzeba jednak spełnić warunki – przede wszystkim nie wolno złamać prawa ani zasad bezpieczeństwa. Klauzula nie chroni np. pijanych kierowców ani osób, które pod wpływem alkoholu dopuściły się przestępstwa lub wyrządziły komuś szkodę. W OWU mogą się też pojawić limity stężenia alkoholu, do którego obowiązuje ochrona – warto to sprawdzić przed zakupem polisy. Dla przykładu, jeśli ubezpieczyciel zaznaczy w OWU, że odpowiada za wypadki do 0,8‰, a nasz wypadek wydarzył się, gdy mieliśmy 1,2‰, to świadczenia nie dostaniemy mimo wykupionej klauzuli. Na szczęście większość firm ustala ten próg na poziomie równym lub wyższym od ustawowej granicy nietrzeźwości (0,5‰) – intencją jest tu głównie ochrona turystów, którym przytrafił się wypadek po lampce wina czy piwie do obiadu, a nie w ciężkim upojeniu.
Podsumowując: jeśli planujemy na wyjeździe korzystać z uroków all inclusive lub po prostu chcemy mieć spokój ducha, warto upewnić się, że polisa zawiera klauzulę alkoholową. W przeciwnym razie każdy wypadek, który zdarzy się po alkoholu, może zostać wykluczony z ochrony, a ubezpieczyciel w pełni legalnie odmówi pokrycia kosztów leczenia. Co ważne, nawet z klauzulą wciąż obowiązuje zasada o nieprowadzeniu pojazdów po spożyciu. Jeśli spowodujemy wypadek samochodem czy skuterem mając promile we krwi, to polisa turystyczna nie zapłaci za szkody – jest to zresztą nie tylko kwestia OWU, ale i przepisów prawa (jazda po pijanemu to przestępstwo).
Inne ryzykowne zachowania a wyłączenia odpowiedzialności
Poza sportami i alkoholem, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty świadczenia także w innych sytuacjach, które OWU definiuje jako wyłączenia odpowiedzialności. Warto mieć świadomość tych klauzul, bo często dotyczą one rażącego niedbalstwa lub łamania prawa przez ubezpieczonego. Oto najważniejsze z nich:
- Prowadzenie pojazdu bez wymaganych uprawnień – jeśli spowodujemy wypadek kierując samochodem, motocyklem czy nawet motorówką bez ważnego prawa jazdy, to ubezpieczyciel nie pokryje kosztów leczenia ani szkód. Dotyczy to również sytuacji, gdy polskie prawo jazdy nie jest honorowane za granicą (np. brak międzynarodowego prawa jazdy w kraju, który go wymaga). Ten punkt łączy się z poprzednimi rozważaniami: wiele wypadków skuterów przez turystów kończy się odmową odszkodowania właśnie z powodu braku uprawnień do kierowania w danym kraju. OWU PZU podkreśla na przykład, że wypadki podczas kierowania pojazdem silnikowym bez uprawnień albo w stanie nietrzeźwości są wyłączone z NNW – chyba że udowodnimy, iż nie miało to wpływu na zdarzenie (co w praktyce bywa trudne).
- Umyślne działanie lub rażące zaniedbanie – jeżeli ubezpieczony celowo doprowadził do szkody albo dopuścił się skrajnej nieostrożności, firma ubezpieczeniowa również nie wypłaci świadczenia. Przykład: skakanie z hotelowego balkonu do basenu “na główkę” czy selfie na krawędzi klifu – takie ryzykowne wybryki mogą zostać uznane za wyłączenie, bo poszkodowany sam się na nie narażał. W OWU często jest zapis, że brak zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa lub działanie w zamiarze samookaleczenia wyklucza ochronę. Również udział w bójkach (chyba że w obronie własnej) zwykle nie jest chroniony.
- Popełnienie przestępstwa lub wykroczenia – każde zdarzenie, które miało związek z działalnością niezgodną z prawem, upoważnia ubezpieczyciela do odmowy wypłaty. Jeśli np. podczas wyjazdu dopuścimy się kradzieży, wandalizmu albo będziemy uczestniczyć w nielegalnych demonstracjach i przy okazji doznamy obrażeń, polisa nie zadziała. Tę kategorię można sprowadzić do zasady: łamanie prawa anuluje ochronę ubezpieczeniową.
- Choroby przewlekłe niezgłoszone do ubezpieczenia – nie jest to “ryzykowne zachowanie” w sensie celowego działania, ale warto wspomnieć: jeżeli cierpimy na poważną chorobę przewlekłą (np. cukrzycę, chorobę wieńcową) i nie wykupiliśmy odpowiedniego rozszerzenia polisy, to skutki zaostrzenia takiej choroby lub powikłań również mogą nie być objęte ubezpieczeniem. Ubezpieczyciele standardowo wyłączają bowiem koszty leczenia chorób przewlekłych, chyba że zapłacimy dodatkową składkę.
Oprócz powyższych, w OWU znajdziemy typowe wyłączenia jak szkody wojenne i terrorystyczne, skutki zamieszek, skażenia radioaktywne itp. – one jednak rzadziej dotyczą przeciętnego turysty (choć oczywiście warto mieć je na uwadze jadąc w rejony konfliktów). Z perspektywy podróżnika najważniejsze jest, by znać ograniczenia swojej polisy. Niefortunne wypadki zdarzają się w przeróżnych okolicznościach, a ubezpieczenie zadziała tylko wtedy, gdy zdarzenie mieści się w zakresie ochrony i nie podlega wyłączeniom.
Przykłady odmów wypłaty świadczenia
Historie turystów, którym odmówiono pokrycia kosztów wypadku, niestety nie są rzadkością. Oto kilka rzeczywistych scenariuszy, które pokazują, kiedy ubezpieczenie turystyczne nie zadziałało:
- Wypadek na skuterze w Azji: Dwójka polskich turystów wypadła z drogi na Bali, jadąc skuterem bez międzynarodowego prawa jazdy i w kaskach kupionych “na targu”. Doznali poważnych obrażeń. Ubezpieczyciel odmówił pokrycia rachunków ze szpitala (łącznie kilkadziesiąt tysięcy dolarów), gdyż poszkodowani nie posiadali ważnych uprawnień do kierowania motocyklem wymaganych w Indonezji, a tym samym złamali warunki OWU. Rodzina turystów musiała organizować publiczną zbiórkę na ich leczenie i transport do kraju.
- Kontuzja podczas nurkowania: Pan Andrzej wykupił tanią polisę na wyjazd do Egiptu, zakładając że będzie głównie plażować. Na miejscu skorzystał z okazji na głębokie nurkowanie z instruktorem (schodzenie na 20 metrów pod wodę). Niestety, doznał urazu ciśnienia w uchu i potrzebna była pomoc lekarza oraz sesje w komorze dekompresyjnej. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty – w OWU nurkowanie z aparatem oddechowym było wymienione jako sport wysokiego ryzyka wyłączony z ochrony bez dodatkowej opłaty, której pan Andrzej nie wykupił. W efekcie za leczenie zapłacił sam, a było to ponad 10 tys. zł.
- Lawina poza trasą narciarską: Grupa przyjaciół wybrała się na freeride poza oficjalne trasy we francuskich Alpach. Zostali porwani przez niewielką lawinę – na szczęście przeżyli, ale jeden z narciarzy doznał urazu kręgosłupa. Ratownicy górscy przylecieli helikopterem i przetransportowali poszkodowanego do szpitala. Ubezpieczyciel (firma, w której mieli standardowe ubezpieczenie narciarskie dodane do wyjazdu) odmówił pokrycia kosztów akcji ratunkowej i leczenia, wskazując zapis w OWU wyłączający wypadki powstałe poza wyznaczonymi trasami narciarskimi. Rachunek za akcję ratunkową i szpital – ponad 50 tys. euro – musieli pokryć narciarze, zaciągając kredyty. Ta sytuacja mogłaby być inna, gdyby przed wyjazdem dokupili opcję “sporty ekstremalne”, rozszerzającą ochronę na freeride.
- Upadek po alkoholu: Pani Katarzyna podczas city-breaku w Barcelonie wieczorem wypiła kilka drinków. Wracając do hotelu potknęła się na schodach metra i złamała rękę. W szpitalu okazało się, że ma ok. 1‰ alkoholu we krwi. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty z polisy kosztów leczenia, ponieważ wypadek zdarzył się, gdy była w stanie nietrzeźwości (OWU wyłączało takie zdarzenia). Pani Katarzyna nie miała klauzuli alkoholowej, która w takiej sytuacji pokryłaby koszty gipsu i opieki lekarskiej. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności kosztował ją kilkaset euro.
Przytoczone przykłady potwierdzają, że nieznajomość wyłączeń w polisie lub zbyt wąski zakres ochrony może prowadzić do poważnych wydatków. Na szczęście z każdej lekcji można wyciągnąć wnioski – poniżej przedstawiamy, jak uniknąć takich sytuacji.
Jak dobrać ubezpieczenie turystyczne do aktywnego (lub mniej przewidywalnego) wyjazdu?
Na koniec – kilka rekomendacji, które pomogą dopasować polisę turystyczną do naszych planów i stylu podróżowania, aby nie obawiać się odmowy wypłaty świadczenia:
- Szczerze przeanalizuj plan podróży. Zastanów się, jakie aktywności mogą Cię realnie czekać. Nawet jeśli jedziesz głównie odpocząć, pomyśl o ewentualnych spontanicznych atrakcjach (skuter, nurkowanie, przejażdżka konna, wycieczka w góry). Jeżeli istnieje szansa, że będziesz uprawiać jakikolwiek sport – sprawdź, czy Twoja polisa to obejmuje. W razie wątpliwości rozszerz ubezpieczenie o sporty amatorskie (to zwykle niewielka dopłata). Gdy masz konkretne plany typu wspinaczka, nurkowanie, off-road – koniecznie wykup pakiet sporty wysokiego ryzyka / ekstremalne. Lepiej zapłacić kilka złotych dziennie więcej, niż później kilkadziesiąt tysięcy z własnej kieszeni.
- Czytaj OWU i listę wyłączeń. To absolutna podstawa. W dokumencie OWU znajdziesz definicje sportów, listy dyscyplin, a także sekcję “wyłączenia odpowiedzialności”. Zapoznaj się z nią, aby wiedzieć dokładnie, kiedy ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania. Zwróć uwagę na zapisy o alkoholu, uprawnieniach do pojazdów, zasadach bezpieczeństwa. Jeśli coś jest niejasne – skontaktuj się z ubezpieczycielem lub agentem i dopytaj. Świadomy wybór polisy to najlepszy sposób, by faktycznie móc liczyć na odszkodowanie w razie wypadku.
- Rozważ klauzulę alkoholową. Jeżeli nie wykluczasz, że na urlopie będziesz próbować lokalnych trunków czy imprezować, warto mieć polisę z ochroną po spożyciu alkoholu. Obecnie wiele ofert ma to w standardzie, ale upewnij się, czy Twój ubezpieczyciel tego nie wyłączył lub czy nie trzeba zaznaczyć tej opcji dodatkowo. Koszt zwykle nie jest duży (czasem parę złotych), a zyskasz pewność, że kieliszek wina do kolacji nie przekreśli Twojej ochrony. Oczywiście nie oznacza to przyzwolenia na brawurę – nadal obowiązuje zdrowy rozsądek, a polisę traktuj jak zabezpieczenie na wypadek pecha, a nie licencję na ryzyko.
- Upewnij się co do terytorium i służb ratunkowych. Jeśli jedziesz w góry, sprawdź, czy ubezpieczenie pokrywa akcje ratownicze (w wielu krajach, np. na Słowacji, ratownictwo jest płatne). Sprawdź sumy ubezpieczenia kosztów ratownictwa – rekomendowane to min. 5–20 tys. euro, a nawet więcej przy poważnych wyprawach. Dostosuj też zakres terytorialny polisy (Europa, świat, USA/Canada – w tych ostatnich koszty leczenia są szczególnie wysokie).
- Kup polisę zanim ruszysz w drogę i przestrzegaj formalności. Zakup ubezpieczenia z wyprzedzeniem pozwoli uniknąć okresów karencji. Ponadto, pamiętaj o obowiązkach: gdy dojdzie do wypadku, zgłoś się niezwłocznie do centrum alarmowego ubezpieczyciela (infolinia Assistance) – brak kontaktu może skutkować odmową pokrycia kosztów. Zbieraj rachunki, raporty policyjne, dokumentację medyczną – są potrzebne do rozliczenia szkody. Te procedury nie dotyczą co prawda “ryzykownych zachowań”, ale często decydują o otrzymaniu świadczenia.
Na koniec warto podkreślić, że ubezpieczenie ma dawać komfort i bezpieczeństwo, ale działa w określonych ramach. Jeśli będziemy świadomie dobierać polisę do naszych potrzeb i przestrzegać warunków umowy, to nawet najbardziej aktywny i szalony wyjazd może obyć się bez finansowych niespodzianek.