Tajlandia to daleki kierunek, dlatego przy wyborze polisy warto zwrócić szczególną uwagę na koszty leczenia, assistance i transport medyczny. Zakres powinien odpowiadać również sposobowi podróżowania.
Ubezpieczenie turystyczne ma chronić nas finansowo w razie wypadków podczas podróży. Nie jest to jednak „magiczna karta”, która zawsze zadziała – istnieje szereg sytuacji, w których towarzystwo ubezpieczeniowe ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania.
Najczęściej problemy pojawiają się, gdy turyści podejmują ryzykowne aktywności (sportowe lub inne) bez odpowiedniego rozszerzenia polisy, spożywają alkohol przed szkodą lub łamią podstawowe zasady bezpieczeństwa. Poniżej wyjaśniamy, jak sport, alkohol i inne ryzykowne zachowania wpływają na działanie polisy turystycznej, kiedy ubezpieczyciel nie pokryje kosztów wypadku oraz jak temu zaradzić poprzez świadomy wybór ubezpieczenia.
Aktywność sportowa na wyjeździe a polisa. Towarzystwa ubezpieczeniowe klasyfikują aktywności fizyczne w trzech głównych kategoriach: sporty rekreacyjne (amatorskie), sporty wysokiego ryzyka oraz sporty ekstremalne. Podział ten jest kluczowy – decyduje o tym, czy w razie wypadku polisa turystyczna zadziała, czy też ubezpieczyciel uzna zdarzenie za wyłączone z ochrony.
Sporty rekreacyjne (amatorskie) to stosunkowo bezpieczne dyscypliny uprawiane dla wypoczynku i rozrywki, zwykle na poziomie amatorskim w przeznaczonych do tego miejscach. Przykłady obejmują m.in. jazdę na rowerze, pływanie, bieganie, siatkówkę plażową, snorkeling (powierzchowne nurkowanie z rurką) czy trekking górski do określonej wysokości. Wiele takich aktywności bywa objętych podstawową polisą turystyczną bez dopłaty – o ile dany ubezpieczyciel je uwzględnia. Uwaga: nie każda polisa w standardzie obejmuje nawet sport amatorski, dlatego zawsze trzeba sprawdzić OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczenia) przed zakupem.
Sporty wysokiego ryzyka to dyscypliny stwarzające podwyższone zagrożenie dla zdrowia lub życia, choć nie zawsze ekstremalne. Zwykle wymagają większych umiejętności, odwagi lub odbywają się w trudniejszych warunkach. Często zalicza się do nich np. narciarstwo alpejskie i snowboarding, nurkowanie z akwalungiem (scuba diving), wspinaczkę górską, kolarstwo górskie, żeglarstwo, rafting czy sporty motorowodne. Uprawianie sportów wysokiego ryzyka zwykle nie jest objęte standardową polisą, chyba że wykupimy odpowiednie rozszerzenie ochrony. Ubezpieczyciel może też zaliczyć do tej kategorii wyczynowe uprawianie sportu (udział w zawodach, intensywne treningi w sekcji sportowej) nawet w dyscyplinach rekreacyjnych – co oznacza, że jeśli nabawimy się kontuzji startując w maratonie lub turnieju, podstawowa polisa turystyczna może tego nie pokryć.
Sporty ekstremalne to najbardziej niebezpieczne aktywności – dyscypliny o bardzo wysokim ryzyku, wymagające ponadprzeciętnych umiejętności, często odbywające się w skrajnych warunkach lub z elementami akrobatyki. Klasycznymi przykładami są m.in. skoki ze spadochronem, bungee, loty na paralotni lub motolotni, wspinaczka wysokogórska w trudnym terenie, speleologia (eksploracja jaskiń) czy narciarstwo poza wyznaczonymi trasami. Tego typu aktywności zawsze wymagają dodatkowej klauzuli w polisie – standardowe ubezpieczenie turystyczne wyłącza odpowiedzialność za sporty ekstremalne ze względu na wysokie prawdopodobieństwo wypadku. Innymi słowy, jeżeli doznamy urazu podczas ekstremalnej przygody, a nie wykupiliśmy odpowiedniego rozszerzenia, ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia, nawet jeśli zwykle polisa pokrywa koszty leczenia za granicą.
W praktyce każdy ubezpieczyciel precyzyjnie wymienia w OWU, które dyscypliny zalicza do jakiej kategorii. Te listy mogą się różnić między firmami. Na przykład jedna firma może traktować jazdę konną czy jazdę na skuterze śnieżnym jako sport rekreacyjny, podczas gdy inna uzna je już za podwyższone ryzyko wymagające dopłaty. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie przed wyjazdem, czy nasza planowana aktywność mieści się w zakresie podstawowej ochrony, czy też wymaga kupienia dodatkowej opcji. W OWU często znajdziemy osobne definicje tych kategorii – np. Allianz definiuje sport rekreacyjny jako aktywność dla odpoczynku lub rozrywki i podaje długą listę włączonych sportów (od aerobiku po jazdę motocyklem po utwardzonych drogach). Z kolei PZU Wojażer wprost wyłącza odpowiedzialność za wypadki podczas uprawiania sportów wysokiego ryzyka lub ekstremalnych, jeśli nie dopłacono za tę ochronę.
Standardowe polisy turystyczne nie obejmują wielu popularnych aktywności wakacyjnych, jeśli są one uznawane za ryzykowne. Poniżej kilka konkretnych przykładów – takie zdarzenia nie będą pokryte przez ubezpieczenie bez wykupienia dodatkowej klauzuli:
Powyższe przykłady to tylko część długiej listy aktywności wyłączonych z ochrony podstawowej. Zasadą jest: im bardziej ryzykowna i nietypowa aktywność, tym większa szansa, że wymaga dodatkowej klauzuli. W OWU znajdziemy dokładne spisy – np. w jednym z towarzystw sporty amatorskie obejmują aż 114 dyscyplin (w tym kajakarstwo, jazdę konną, nawet jazdę na quadzie rekreacyjnie), podczas gdy inne TU nie obejmuje żadnego sportu bez dopłaty. Dlatego planując aktywny wyjazd, koniecznie przeczytajmy warunki polisy. Zdarza się, że turysta zakłada brak sportów w planie, a na miejscu skusi się na nurkowanie czy przejażdżkę skuterem – a to wystarczy, by najtańsze ubezpieczenie okazało się bezużyteczne. Przykładowo, pani Marzena wykupiła podstawową polisę i pojechała odpoczywać na plaży, ale dała się namówić na snorkelling na rafie. Niestety podczas nurkowania doznała udaru słonecznego i trafiła do szpitala. Ponieważ jednak snorkelling był sportem amatorskim nieobjętym jej polisą, ubezpieczyciel odmówił pokrycia kosztów ratownika i hospitalizacji – turystka musiała zapłacić wszystko sama. Takie historie pokazują, że nawet niewinna aktywność może wymagać polisy sportowej.
Wypadek po alkoholu – czy dostaniesz odszkodowanie? Jednym z najczęstszych powodów odmowy wypłaty świadczenia z ubezpieczenia turystycznego jest stan nietrzeźwości u poszkodowanego. Standardowe OWU praktycznie zawsze zawierają wyłączenie odpowiedzialności za szkody powstałe pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Oznacza to, że jeśli w momencie nieszczęśliwego wypadku jesteśmy pijani lub znacząco “pod wpływem”, towarzystwo ubezpieczeniowe ma prawo odmówić pokrycia kosztów leczenia i odmówić wypłaty odszkodowania – nawet gdy okoliczności samego wypadku nie miały związku z alkoholem.
Weźmy tu życiowy przykład: Turysta na nartach wypił w schronisku kilka kieliszków grzanego wina, po czym wracając na stok doznał wypadku z własnej winy. Ubezpieczyciel prawdopodobnie odmówi pokrycia kosztów jego leczenia i rehabilitacji, ponieważ zdarzenie miało miejsce po spożyciu alkoholu – złamana noga może zostać uznana za następstwo lekkomyślnego zachowania pod wpływem trunku. Podobnie, jeśli po drinku dla “odwagi” wejdziemy do morza w miejscu niedozwolonym i zaczniemy tonąć, polisa turystyczna nie zadziała – ubezpieczyciel nie pokryje kosztów ratunku ani pobytu w szpitalu z uwagi na rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa i bycie pod wpływem alkoholu. Warto zdać sobie sprawę, że większość ubezpieczycieli wprost wyłącza ochronę dla zdarzeń, do których doszło po alkoholu, bez żadnych limitów promili. Jeszcze do niedawna była to żelazna reguła: jeśli poszkodowany miał we krwi alkohol powyżej ustawowego minimum (0,2‰ w Polsce oznacza “stan po użyciu”, a powyżej 0,5‰ – stan nietrzeźwości), to tracił prawo do odszkodowania.
Dobra wiadomość jest taka, że podejście ubezpieczycieli powoli się zmienia. Na rynku pojawiła się tzw. klauzula alkoholowa, czyli rozszerzenie ochrony o wypadki, które zdarzyły się po spożyciu alkoholu. Coraz więcej polis turystycznych ma już w standardzie ochronę w razie wypadku “po drinku” – analiza rynku pokazuje, że wiele towarzystw obejmuje takim zakresem zdarzenia pod wpływem alkoholu, choć czasem z pewnymi wyjątkami. Przykładowo:
Krótko mówiąc, klauzula alkoholowa zapewnia, że ubezpieczyciel nie odmówi świadczenia tylko dlatego, że poszkodowany wcześniej pił alkohol. Obejmuje to zwykle zarówno koszty leczenia, jak i odszkodowanie NNW za trwały uszczerbek na zdrowiu. Trzeba jednak spełnić warunki – przede wszystkim nie wolno złamać prawa ani zasad bezpieczeństwa. Klauzula nie chroni np. pijanych kierowców ani osób, które pod wpływem alkoholu dopuściły się przestępstwa lub wyrządziły komuś szkodę. W OWU mogą się też pojawić limity stężenia alkoholu, do którego obowiązuje ochrona – warto to sprawdzić przed zakupem polisy. Dla przykładu, jeśli ubezpieczyciel zaznaczy w OWU, że odpowiada za wypadki do 0,8‰, a nasz wypadek wydarzył się, gdy mieliśmy 1,2‰, to świadczenia nie dostaniemy mimo wykupionej klauzuli. Na szczęście większość firm ustala ten próg na poziomie równym lub wyższym od ustawowej granicy nietrzeźwości (0,5‰) – intencją jest tu głównie ochrona turystów, którym przytrafił się wypadek po lampce wina czy piwie do obiadu, a nie w ciężkim upojeniu.
Podsumowując: jeśli planujemy na wyjeździe korzystać z uroków all inclusive lub po prostu chcemy mieć spokój ducha, warto upewnić się, że polisa zawiera klauzulę alkoholową. W przeciwnym razie każdy wypadek, który zdarzy się po alkoholu, może zostać wykluczony z ochrony, a ubezpieczyciel w pełni legalnie odmówi pokrycia kosztów leczenia. Co ważne, nawet z klauzulą wciąż obowiązuje zasada o nieprowadzeniu pojazdów po spożyciu. Jeśli spowodujemy wypadek samochodem czy skuterem mając promile we krwi, to polisa turystyczna nie zapłaci za szkody – jest to zresztą nie tylko kwestia OWU, ale i przepisów prawa (jazda po pijanemu to przestępstwo).
Poza sportami i alkoholem, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty świadczenia także w innych sytuacjach, które OWU definiuje jako wyłączenia odpowiedzialności. Warto mieć świadomość tych klauzul, bo często dotyczą one rażącego niedbalstwa lub łamania prawa przez ubezpieczonego. Oto najważniejsze z nich:
Oprócz powyższych, w OWU znajdziemy typowe wyłączenia jak szkody wojenne i terrorystyczne, skutki zamieszek, skażenia radioaktywne itp. – one jednak rzadziej dotyczą przeciętnego turysty (choć oczywiście warto mieć je na uwadze jadąc w rejony konfliktów). Z perspektywy podróżnika najważniejsze jest, by znać ograniczenia swojej polisy. Niefortunne wypadki zdarzają się w przeróżnych okolicznościach, a ubezpieczenie zadziała tylko wtedy, gdy zdarzenie mieści się w zakresie ochrony i nie podlega wyłączeniom.
Historie turystów, którym odmówiono pokrycia kosztów wypadku, niestety nie są rzadkością. Oto kilka rzeczywistych scenariuszy, które pokazują, kiedy ubezpieczenie turystyczne nie zadziałało:
Przytoczone przykłady potwierdzają, że nieznajomość wyłączeń w polisie lub zbyt wąski zakres ochrony może prowadzić do poważnych wydatków. Na szczęście z każdej lekcji można wyciągnąć wnioski – poniżej przedstawiamy, jak uniknąć takich sytuacji.
Na koniec – kilka rekomendacji, które pomogą dopasować polisę turystyczną do naszych planów i stylu podróżowania, aby nie obawiać się odmowy wypłaty świadczenia:
Na koniec warto podkreślić, że ubezpieczenie ma dawać komfort i bezpieczeństwo, ale działa w określonych ramach. Jeśli będziemy świadomie dobierać polisę do naszych potrzeb i przestrzegać warunków umowy, to nawet najbardziej aktywny i szalony wyjazd może obyć się bez finansowych niespodzianek.
Tajlandia to daleki kierunek, dlatego przy wyborze polisy warto zwrócić szczególną uwagę na koszty leczenia, assistance i transport medyczny. Zakres powinien odpowiadać również sposobowi podróżowania.
Ubezpieczenie bagażu w podróży może pomóc, gdy walizka zostanie skradziona, zniszczona albo opóźniona. Przed zakupem polisy warto sprawdzić limity, wyłączenia i zasady zgłaszania szkody.
OC w życiu prywatnym w polisie podróżnej może pomóc, gdy nieumyślnie wyrządzisz szkodę innej osobie lub uszkodzisz cudze mienie. To ważny dodatek szczególnie przy wyjazdach rodzinnych, hotelach, apartamentach, rowerach i aktywnym wypoczynku.
Przy chorobie przewlekłej zwykła polisa podróżna może nie wystarczyć. Przed wyjazdem warto sprawdzić, czy potrzebne jest rozszerzenie ochrony i jak ubezpieczyciel definiuje chorobę przewlekłą.